
Siedząc sobie wieczorem, patrząc w telewizor i oglądający różne programy, w pewnym momencie trafiam na reportaż. Młoda dziewczyna, z wielkimi marzeniami, które niestety zostały zmienione przez wypadek. Wypadek który posadził tą dziewczynę na wózku.
Pomijając szczegóły tej historii, największe wrażenie wywarła na mnie jedna rzecz. Powiedziała że wierzy w Boga i wierzy w to, że to cierpienie jakie ją spotkało ma sens i jest po coś. Coś czego nie musi dostrzegać, ale w to wierzy.
Czyż nie podobnie było z Jezusem na krzyżu? Wiara ukazuje nam, że cierpienie ma sens, że trzeba je przyjąć takie, jakie jest. A jak z tym cierpieniem jest w obecnych czasach? Bardzo często się go obawiamy, obawiamy się pomóc komuś ulżyć w tym cierpieniu. Traktujemy jak totalnie coś złego, czegoś czego totalnie nie chcemy w naszym życiu, które chcemy żeby było idealne. I oczywiście chyba każdy chce żeby to życie było idealne, ale cierpienie jest potrzebne. Mamy żyć w pełni szczęścia w życiu wiecznym, nasze życie tu na ziemi jest niczym w porównaniu z życiem w niebie. Więc, czy warto w takim razie cierpieć?

